Szczyt UE-Chiny przełożony z powodu pandemii

05/06/2020

Planowane na wrzesień unijno-chińskie spotkanie miało być jednym z głównych akcentów rozpoczynającej się 1 lipca niemieckiej prezydencji w Unii Europejskiej. Szczyt UE-Chiny został jednak przesunięty na bliżej nieokreślony termin z powodu pandemii koronawirusa.

Źródło: Photo by chuttersnap on Unsplash

Nie ma jednak jeszcze nowego terminu unijno-chińskiego spotkania, które według pierwszych planów miało się we wrześniu odbyć w Lipsku. Również planowane na koniec marca w Chinach podobne spotkanie, także zostało odwołane. Oficjalnie miało się odbyć kiedy indziej, ale nowego terminu nigdy nie wyznaczono.

Kancelaria niemieckiej kanclerz Angeli Merkel oficjalnie pracuje ze stroną chińską nad znalezieniem nowego terminu na szczyt UE-Chiny. Tak przynajmniej poinformował rzecznik rządu w Berlinie Steffen Seibert.

Dodał, że decyzja o poszukiwaniu innego terminu szczytu zapadła po rozmowie telefonicznej między kanclerz Merkel a przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpingiem. Osobno szefowa rządu Niemiec rozmawiała też w tej sprawie z przewodniczącym Rady Europejskiej Charlesem Michelem.

Jak zapewnił Seibert, „wkrótce odbędą się rozmowy nad nowym terminem szczytu”. Ale nie uspokoiło to spekulacji, że do spotkania może w najbliższym czasie w ogóle nie dojść.

Trudne relacje UE-Chiny

Relacje między UE a Chinami są obecnie napięte, choć aż tak jak na linii chińsko-amerykańskiej. Ma to przede wszystkim związek z pandemią koronawirusa, która zaczęła się właśnie w Państwie Środka.

Narasta bowiem coraz więcej wątpliwości co do działań chińskich władz w początkowej fazie pandemii, gdy trwała ona głównie w prowincji Hubei i jej stolicy – 11-milionowym mieście Wuhan. Chiny są przede wszystkim oskarżane o zatajanie skali problemu i ukrywanie przed światem tego jak bardzo niebezpieczny jest wirus SARS-CoV-2.

Dodatkowo napięcia wywołuje ograniczania przez władze w Pekinie autonomii Hongkongu, czyli dawnej brytyjskiej kolonii, która w 1997 r. powróciła pod jurysdykcję Chin kontynentalnych. Zawarto jednak ważny przez 50 kolejnych lat pakt o utrzymaniu zasady „Jeden kraj, dwa systemy”, która zapewniała Hongkongowi prawną autonomię.

Dodatkowo Chiny oskarżane są o to, że związany z pandemią kryzys gospodarczy będą chciały wykorzystać do przejmowania kontroli nad niektórymi europejskimi spółkami. Z kolei chińskie programy pomocowe oferowane niektórym państwom członkowskim mogą być graniem na podziały wewnątrz UE.

Niemcy chciały postawić na relacje z Chinami

Przebudowa relacji z Chinami – z jednej strony ich wzmocnienie, a z drugiej zabezpieczenie w nich europejskich interesów – ma być jednym z priorytetów niemieckiej prezydencji w UE, która rozpocznie się w przyszłym miesiącu.

Kanclerz Merkel zwróciła kilka dni temu uwagę na to, że relacje z Chinami utrudnia ich odmienne spojrzenie na tak kluczowe kwestie, jak demokracja i prawa człowieka, które są sprzeczne z punktem widzenia państw UE. „Dlatego potrzeba nam jeszcze bardziej niż kiedykolwiek konstruktywnego dialogu” – podkreśliła szefowa niemieckiego rządu.

Państwa europejskiej, jak i UE jako całość nie mają zamiaru przyłączać się do nakładanych przez USA na Chiny sankcji. Amerykański prezydent Donald Trump grozi nimi w związku z działaniami Pekinu wobec Hongkongu. Na razie jednak zadecydował tylko o odebraniu byłej brytyjskiej kolonii specjalnego statusu w handlu z USA.

UE woli postawić na wypracowanie większej swobody i równości w handlu z Chinami. W kwietniu ubiegłego roku, podczas jednego z unijno-chińskich szczytów, Pekin zobowiązał się do traktowania europejskich spółek niemal na równi z chińskimi.

Oznacza to szersze umożliwienie im ubiegania się o rządowe kontrakty i realizację zamówień publicznych, ale także o nie wymuszanie na nich dzielenia się swoim know-how podczas inwestowania w Chinach. Dotąd jednak Państwo Środka nie wdrożyło tych obietnic w pełni.

Z kolei Chiny liczą na szerszy dostęp ich spółek do dużych projektów europejskich. Dotyczy to nie tylko projektów infrastrukturalnych czy energetycznych, ale także telekomunikacyjnych. Oficjalnie UE nie zabroniła korzystania z urządzeń chińskiego koncernu Huawei przy budowie sieci 5G, ale w praktyce wiele unijnych krajów postanowiło Chińczyków z tego projektu wykluczyć.

Ze współpracy z chińskim koncernem CGN wycofuje się także Rumunia. Chodzi o rozbudowę elektrowni atomowej Cernavoda. Pod naciskiem USA Rumunii postanowili jednak zrezygnować z usług Chińczyków, którzy budują też reaktory m.in. w Wielkiej Brytanii.

Źródło: euractiv.pl

Powrót do listy