Edytuj section 7
Edytuj block 7
Edytuj slot 8
Edytuj section 46
Edytuj block 45
Edytuj slot 53
Edytuj section 8
Edytuj block 8
Edytuj slot 81
Edytuj slot 9
Grafika robot naciska palcem spację na komputerze. Widoczna informacja o AI i zagrożeniu. Napis: AI. Mam prawo wiedzieć, czy rozmawiam z maszyną

AI. Mam prawo wiedzieć, czy rozmawiam z maszyną

Czy zdjęcie jest prawdziwe? Czy wiadomość napisał człowiek? A może po drugiej stronie rozmowy wcale nie ma człowieka? Od 2 sierpnia 2026 r. odpowiedź na te pytania ma być łatwiejsza. Unijne przepisy wprowadzają nowe zasady przejrzystości dotyczące sztucznej inteligencji. AI coraz częściej tworzy naszą rzeczywistość - teraz musi też zacząć się w niej wyraźnie przedstawiać.

Jeszcze niedawno rozpoznanie treści wygenerowanej przez sztuczną inteligencję było przede wszystkim technologiczną ciekawostką. Dziś staje się kwestią bezpieczeństwa. Sztuczna inteligencja potrafi stworzyć zdjęcie osoby, która nigdy nie znalazła się w danym miejscu. Wygenerować głos przypominający głos konkretnego człowieka. Przygotować film, który wygląda jak prawdziwe nagranie. Może też prowadzić rozmowę tak płynnie, że coraz trudniej od razu zorientować się, że po drugiej stronie nie ma człowieka. To otwiera ogromne możliwości. Ale również nowe pola dla oszustw, podszywania się pod inne osoby, dezinformacji i manipulacji.

Dlatego 2 sierpnia weszły w życie obowiązki dotyczące przejrzystości określone w art. 50 unijnego Aktu w sprawie AI. Komisja Europejska opublikowała w lipcu szczegółowe wytyczne, które mają pomóc dostawcom i podmiotom wykorzystującym systemy AI stosować nowe zasady w praktyce.

AI ma się przedstawić

Najprostsza zasada brzmi: jeżeli rozmawiamy z AI, powinniśmy o tym wiedzieć. Dostawcy systemów, które bezpośrednio wchodzą w interakcję z ludźmi, muszą projektować je tak, aby użytkownik otrzymał informację, że ma do czynienia ze sztuczną inteligencją – chyba że jest to oczywiste z okoliczności. Dotyczy to m.in. interaktywnych systemów AI, takich jak chatboty czy wirtualni asystenci. To ważna zmiana. Bo świadomość, z kim właściwie rozmawiamy, wpływa na to, jak traktujemy otrzymywane informacje. Inaczej odbieramy poradę udzieloną przez człowieka, inaczej odpowiedź wygenerowaną przez algorytm. Jedno i drugie może być przydatne. Ale użytkownik powinien wiedzieć, z czym ma do czynienia.

Fałszywe zdjęcie? Powinna pojawić się informacja

Nowe przepisy dotyczą również treści generowanych lub modyfikowanych przez AI. Dostawcy systemów generujących syntetyczny obraz, dźwięk, wideo czy tekst mają stosować odpowiednie oznaczenia w formacie umożliwiającym ich maszynowe wykrycie. Chodzi o to, by można było rozpoznać, że dana treść została sztucznie wygenerowana lub zmodyfikowana. Szczególne znaczenie ma to w przypadku deepfake’ów – materiałów, które mogą sprawiać wrażenie autentycznych, choć przedstawiają wygenerowane lub zmanipulowane osoby, miejsca czy wydarzenia. Jeżeli więc zobaczymy nagranie, na którym znana osoba mówi coś, czego nigdy nie powiedziała, technologia ma pozwolić łatwiej ustalić, że materiał nie jest autentycznym nagraniem. To nie oznacza oczywiście, że każda fotografia czy każda linijka tekstu powstała przy użyciu AI będzie automatycznie opatrzona wielkim napisem „SZTUCZNA INTELIGENCJA”. Zakres obowiązków zależy od rodzaju systemu i sposobu wykorzystania treści. Komisja Europejska wskazuje również wyjątki, m.in. sytuacje, w których AI służy jedynie do standardowej edycji materiału.

Szczególna ostrożność przy informacjach publicznych

Jedna z istotnych zmian dotyczy również tekstów generowanych lub modyfikowanych przez AI, które są publikowane w celu informowania opinii publicznej o sprawach leżących w interesie publicznym. Jeżeli w takim przypadku nie było weryfikacji człowieka ani kontroli redakcyjnej, treść podlega obowiązkowi odpowiedniego oznaczenia. To szczególnie ważne w czasach, gdy informacja potrafi obiec świat w kilka minut. Wiadomość o wyborach. Informacja o kryzysie. Fałszywe oświadczenie polityka. Wymyślone zdarzenie. Nieprawdziwe nagranie. Im łatwiej takie treści tworzyć, tym ważniejsza staje się możliwość sprawdzenia ich pochodzenia.

Nie tylko obrazy i tekst

Nowe zasady obejmują także inne sposoby wykorzystywania AI. Użytkownicy mają być informowani, gdy są poddawani działaniu systemów rozpoznawania emocji lub kategoryzacji biometrycznej. Chodzi więc nie tylko o to, co AI tworzy, ale również o to, co AI robi z nami. To kolejny element większej zmiany: sztuczna inteligencja przestaje być niewidocznym mechanizmem działającym gdzieś w tle. Coraz częściej staje się uczestnikiem naszych codziennych decyzji, rozmów i kontaktów z usługami.

To nie zakaz AI. To zasada: wiesz, z czym masz do czynienia

Wokół regulacji dotyczących sztucznej inteligencji łatwo zbudować narrację, że Europa chce zatrzymać technologię. Tymczasem założenie Aktu w sprawie AI jest inne. Unijne przepisy mają stworzyć wspólne ramy dla wiarygodnej AI, chronić zdrowie, bezpieczeństwo i prawa podstawowe, a jednocześnie wspierać rozwój i wykorzystanie sztucznej inteligencji. Przejrzystość nie oznacza więc: „nie korzystaj z AI”. Oznacza raczej: „korzystaj, ale wiedz, że to AI”. To różnica, która może mieć ogromne znaczenie.

A co, jeśli ktoś przepisów nie przestrzega?

Za egzekwowanie obowiązków odpowiadają przede wszystkim krajowe organy nadzoru rynku. W określonych przypadkach kompetencje ma również unijny AI Office, a w odniesieniu do instytucji UE – Europejski Inspektor Ochrony Danych. Kary mogą sięgać 15 mln euro lub 3 proc. całkowitego światowego obrotu przedsiębiorstwa za poprzedni rok obrotowy, przy uwzględnieniu zasady proporcjonalności w przypadku MŚP i małych spółek o średniej kapitalizacji. Warto jednak pamiętać o jeszcze jednym szczególe: dla niektórych systemów wprowadzonych na rynek przed 2 sierpnia 2026 r. przewidziano ograniczony okres przejściowy dotyczący obowiązku znakowania i wykrywania treści AI – do 2 grudnia 2026 r.

Najważniejszy element siedzi jednak po naszej stronie

Żadne przepisy nie sprawią, że internet nagle stanie się miejscem wolnym od manipulacji. Technologia będzie się rozwijać. Metody generowania treści będą coraz doskonalsze. A granica między tym, co stworzył człowiek, a tym, co stworzyła maszyna, może być coraz trudniejsza do zauważenia. Dlatego nowe zasady są czymś więcej niż kolejnym obowiązkiem dla firm technologicznych. To także lekcja cyfrowej czujności dla nas wszystkich. Bo w świecie, w którym można wygenerować niemal dowolny obraz, głos i tekst, pytanie „czy to prawda?” będzie pojawiało się coraz częściej. Od 2 sierpnia 2026 roku mamy dostać dodatkowe narzędzie, by na to pytanie łatwiej odpowiedzieć. AI może tworzyć, zmieniać i pomagać. Ale człowiek ma prawo wiedzieć, kiedy właśnie z AI ma do czynienia.